piątek, 4 września 2015

Różowa Pantera

W ciągu kilku lat mojej przygody z dzierganiem natrafiłam na mnóstwo bardzo ciekawych blogów, na których szydełko- maniacy prezentują swoje niezwykłe prace. Kilka miesięcy temu odkryłam prawdziwą perełkę, Amigurumi Askina :-)
Rękodzieło Demet jest po prostu powalające, obejrzyjcie jej prace, bo naprawdę warto. Poza tym na blogu tureckiej artystki (a tak na marginesie, kocham Turcję) można znaleźć dużo fajnych instrukcji szydełkowych i nie tylko.


Do wykonania różowej panterki wykorzystałam tutorial z Amigurumi Askina. Oczywiście wprowadziłam kilka swoich nowych rozwiązań, ale generalnie mój stworek jest nawet podobny do oryginału. 

 

Co do zasady nie szydełkuję na podstawie gotowych wzorów, wolę sama dziergać- pruć- dziergać- pruć i robić swoje stworki, ale ta panterka wyjątkowo mi się spodobała...


... albo może powinnam powiedzieć, spodobała się mojej córce, która wierciła dziurę w brzuchu: "mamo, mamo, kiedy doszyjesz nogi, dlaczego nie ma oczu, a gdzie jej uszy?"


Kiedy skończyłam pracę, bardzo dumna z siebie podeszłam do Amelki mówiąc, że skoro jej grupa przedszkolna to Różowe Pantery to chciałabym jej dać symbol przedszkolaka z okazji nowego roku szkolnego. Mała perfekcjonistka obejrzała to różowe "coś" i z wielkim oburzeniem stwierdziła: "mamo, przecież ona nie ma ogona!" No i wpadka, zapomniałam o ogonie ;-D


Ogon już jest, a biedny pan Różowa Pantera został ubrany w sukienkę, w brzuszku ma dzidziusia i musi spać obok swojej starszej córeczki, która przerosła go jakieś 50-krotnie ;-)


Dziecięca wyobraźnia nie zna granic :-D

3 komentarze:

Beva pisze...

Uśmiałam się na widok Różowej Pantery w sukience. :))

Aga Karwan pisze...

;-) Ja również, wyobraź sobie moją minę jak zobaczyłam, że pod sukienką jest niemowlę lalki Barbie ;-) Na ostatnim zdjęciu widać kawałeczek nóżek w śpioszkach :-P

Alicja pisze...

Pantera jak żywa, a w dodatku niezwykle podobna do starszej córeczki :-). uwielbiam dziecięcą fantazję