Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czapki na szydełku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czapki na szydełku. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 kwietnia 2017

Pomponowe crazy :-)

Ostatnim moim nabytkiem jest przyrząd do robienia pomponów i przyznaję, że nie mogę się nim nacieszyć :-) Kupiłam go przy okazji przygotowywania dwóch czapek, dla mamy i córki, ale już wiem, że znienawidzone wcześniej pompony wrócą do moich łask.


Czapka arbuz trafiła do młodszej siostrzyczki, a widoczne na zdjęciach błękitne czapki z pomponem będą noszone przez starsza siostrę i mamę.
Śmiem twierdzić, że to niemalże inwazja Gaguśki :-)


A tak na serio, to cieszę się, że w końcu zmobilizowałam się do większej szydełkowej aktywności, bardzo mi tego brakowało. Jasne, że jednocześnie zaniedbane są wieczorne lektury, o zmywaniu naczyń i praniu już nie wspomnę.
Zbliżają się letnie wieczory w hamaku na balkonie z szydełkiem... to, co tygryski lubią najbardziej.


Właścicielce różowego pompona spodobały się małe pluszowe poduszeczki, które znalazła w szpargałach Amelki, przybiegła z pytaniem "mamo, mamo, kupisz mi takie?" Jej mina, kiedy powiedziałam "jeśli chcesz to ci takie uszyje", była naprawdę bezcenna :-)
I właśnie dla takich momentów, warto czasami zarwać noc, ubrudzić się smarem, walczyć z zepsutą maszyną, po prostu warto. A przy tym jaką miałam prawą rękę... szkoda, że nie uwieczniłam tego na zdjęciu, ale Bartek w roli pomocnika z zagipsowaną lewą nogą, który wciska pedał od maszyny zdrowym kopytkiem- to było naprawdę coś.

Oczywiście stanęło na tym, że każda poduszeczka ma inny rozmiar, ponieważ czasami tak mocno wciskał pedał, że nie słyszał mojego STOP!!! ;-)


Na szczęście, dziewczynkom podobały się nawet krzywe poduchy ;-)


poniedziałek, 14 grudnia 2015

Milutka, cieplutka i z uszami- Kocia czapka

Szydełkowanie to wyzwanie, tak ostatnio brzmiała moja dewiza. Mało czasu, koszyk pełen rozpoczętych projektów, podsumowując- totalny bałagan, w którym totalnie się zagubiłam.
Na szczęście zmobilizowałam się i dokończyłam kolejną w tym sezonie czapkę.


Zimowa, cieplutka i mięciutka czapka trafiła już na główkę pewnego przystojniaka, który skradł moje serducho. Jeden uśmiech Michałka jest warty więcej niż wiele dni szydełkowej pracy :-)


Michaś nie lubią czapek z troczkami i po prostu ich nie nosi, bo przecież jest już poważnym przedszkolakiem. Dla odmiany, dla mnie czapka zimowa bez nauszników i wiązań jest po prostu niepraktyczna, ma być ciepło w uszy i już :-) Dlatego też jestem niesamowicie dumna z tego, że udało mi się przekonać małego przystojniaka do mojego pomysłu i troczki nie są już wielkim problemem :-)


Jak widać Bartkowi czapka również przypadła do gustu :-)



poniedziałek, 30 listopada 2015

"JE STEM RO BOT"

... to ostatnio ulubione powiedzonko mojego synka :-) "Jestem piesek robot" czy "jestem kotek robot" to tylko drobna modyfikacja, generalnie roboty są na topie. Wczoraj mieliśmy lepić Mikołaje z masy solnej, Bartuś oczywiście postanowił, że zrobi Mikołaja- robota :-D

 

W ciągu ubiegłych tygodni miałam sporo szydełkowych projektów, niestety większość z nich dziergałam równolegle, więc zapanował totalny chaos, a w rezultacie mój synek nie mógł się doczekać swojej wymarzonej czapki. Kiedy jesień powoli zaczęła przegrywać z zimą, nie miałam już wyjścia, po prostu odłożyłam wszystkie inne robótki na bok i skończyłam obiecaną czapkę robota.


Antenki na początku nawet stały sztywno, ale w związku z tym, że Bartuś nosi od kilku dni czapkę zarówno na dworze jak i w domu, czułka po prostu się zmęczyły ;-)


I właśnie dla takiego uśmiechu warto było nie przespać jednej nocy!

Tym razem inspiracją był mój mąż, dziwne? Dla mnie bardzo, ponieważ Sebastian generalnie nie zauważa, różnicy między bawełnianym ażurowym kapeluszem a zimową czapką i mam wrażenie, że często nie widzi, że przez kilkanaście wieczorów nad czymś pracuję ;-)


Chyba spodobał mu się mój pomysł, bo podczas naszywania okrągłych oczek usłyszałam "No co ty!!! Przecież robot ma kwadratowe oczy!" Ok, ok, szybko poprawiłam i muszę przyznać, że to był strzał w dziesiątkę. Starszy specjalista od robotów troszkę się oburzył na ten okrągły nosek, ale tym razem nie dałam się przekonać, nos zostaje bo jest łudząco podobny do "kichawki" Bartusia ;-)


A stąd pomysł na usta, mój syn- mistrz dąsania się :-)


Do kompletu koniecznie muszę zrobić komin na drutach, mam nadzieję, że uda mi się jeszcze w tym sezonie zimowym ;-)

czwartek, 26 listopada 2015

Elsa

Uwielbiam bajki Disney'a, zarówno najnowsze jak i te sprzed kilkudziesięciu lat. Założę się, że każdy, kto obejrzał "Królewnę Śnieżkę i siedmiu krasnoludków" z 1937 r. na zawsze zapamiętał tę niesamowitą ścieżkę dźwiękową.
Wydaje mi się, że podobnie będzie z "Krainą Lodu"", której główni bohaterowie od dwóch lat są ulubieńcami naszych milusińskich (i nie tylko). Osobiście wolę wersję oryginalną "Frozen" z cudowną muzyką, którą 2 lata temu nuciłam przez całą zimę ;-) Smuci mnie tylko fakt ogromnej komercjalizacji tej bajki, przykładem totalnego mieszania w mózgach stała się moja córeczka. "Frozen" oglądaliśmy jeszcze przed polską premierą i Amelka była wprost oczarowana Anną i Olefem, byli to jej ulubieni bohaterowie, znała fragmenty ich tekstów na pamięć. Nic dziwnego, oboje radośni, pogodni i zwariowani. Niestety, nie wiem dlaczego, wszyscy producenci zabawek oszaleli na punkcie Elsy, małe dziewczynki, włączając Amelkę, zostały zbombardowane "elzowymi" gadżetami.. a szkoda, bo moim zdaniem to Anna jest absolutnie główną bohaterką i wspaniałym przykładem do naśladowania dla młodych dam :-)


Mimo to, z pewnością nie można odmówić Elsie wdzięku i uroku, więc bardzo spodobał mi się pomysł zrobienia czapki dla małej fanki królowej lodu i nie ukrywam, że obmyślanie planu dziergania było samą przyjemnością.


Czapka jest cieplutka, idealna na zimowe chłody, a warkocz opleciony dookoła idealnie spełnia rolę nauszników.


Koronę w pięknym błękitnym kolorze wykonałam na podstawie wzoru z portalu Drops Design, oczywiście dokonałam kilku modyfikacji :-)


Czapka jeszcze jest u mnie i całe szczęście bo wczoraj wpadłam na sekundę do pasmanterii (po wąsy do kociej czapki) i napotkałam takie cudeńka.... śnieżynki są boskie i idealnie dopełnią całości :-)


I właśnie tego brakowało w szydełkowej czapce Elsy :-)

czwartek, 12 listopada 2015

Kuma kuma kum kum kum ;-)

Zielono mi, mogłabym powiedzieć ;-) 
Lubię kiedy po latach odzywają się do mnie znajomi z pytaniem "Aga, zrobisz mi coś na szydełku?" Hmmm, jasne, że zrobię :-)


Tym bardziej, że wyjątkowo rzadko mam okazję dziergać dla osób mierzących powyżej 120 cm.  Czapki zielone- żabki trafiły do domu niesamowicie ciepłych i radosnych osób. Czasami kilka minut potrafi tak pozytywnie naładować akumulatory, że do końca dnia uśmiech nie schodzi z twarzy :-)


"Żabcie", dziękuję za miłe spotkanie i trzymam bardzo mocno kciuki (sami wiecie za co).
Przy okazji mam w końcu jakieś zdjęcie z mężem :-)


A tak na marginesie, ci którzy znają Sebastiana pewnie własnym oczom nie wierzą, Sebastian + kot? Czasami tak bywa, że mała futrzana kulka potrafi skraść nawet najbardziej "anty-kocie" serce.

Jak widać, przy okazji świetnie się bawiliśmy :-)

piątek, 18 września 2015

Hurtownia bawełnianych czapek ;-)

U mnie wciąż lato :-) Słoneczko jeszcze milutko praży, więc dlaczego nie pokazać wam lekkich, bawełnianych kapelusików?


Ażurowe czapeczki dla małych dam, różnią się odrobinę wielkością i kolorami wplecionych wstążeczek, ale włóczka i sposób wykonania wszystkich trzech jest dokładnie ten sam.


 

Podobnie jak granatowe muszki, również kapelusze wydziergałam z delikatnej bawełnianej włóczki Camilla. Cieniutka merceryzowana przędza sprawiła, że nakrycia głowy są delikatne i bardzo dziewczęce.


Zgodnie z zamówieniem kapelusiki miały być skromne, z subtelnym wykończeniem, dlatego też na rondzie zawiesiłam wachlarzyki, które układają się w delikatnie falujący kształt.


Już nie mogę się doczekać żeby zobaczyć trzy małe damy maszerujące w moich czapeczkach :-)


Maluchy są jak koty, zawsze najciekawsze jest dla nich to, co zakazane ;-P Nadmuchałam moim dzieciakom kilkanaście balonów i obmyśliłam sprytny (początkowo przynajmniej tak mi się wydawało) plan, że jeśli zasypię te małe pędraki balonami to nie zwrócą uwagi na trzy nadmuchiwane "modelki", które akurat są mamusi bardzo potrzebne. Myliłam się... oczywiście nie zainteresował ich żaden inny balon, uparli się, że będą się bawić tylko tymi, które mamusia usilnie chowała w swojej sypialni... jak tu ich nie kochać?!?

niedziela, 13 września 2015

Strażak Filip

Jesienna czapka dla strażaka powstała już bardzo dawno temu, ale (nie wiem dlaczego, nie wiem jak) zapomniałam pokazać ją na blogu. W związku ze zbliżającymi się chłodniejszymi dniami otrzymałam kilka zapytać o moje hand-made'owe twory i oświeciło mnie ;-)


Troszkę spóźniona prezentacja, ale pora roku idealna :-P


Podobny hełm strażacki, tylko w wersji zimowej wydziergałam dla kolegi Filipa, super strażaka Mikołaja :-) Prezentowana czapka zrobiona jest słupkami reliefowymi, dzięki czemu nie jest bardzo gruba, a jednocześnie chroni główkę nawet w chłodne jesienne dni.


 Nauszniki zapinane pod brodą zadowolą każdą mamę. Po prostu nie ma szans, żeby szkrabowi zawiało uszy.


A tak na marginesie... Zdjęcia mojego "bubusia" sprzed roku... niesamowite jak on się zmienił, teraz to już ponad dwuletni mężczyzna ;-)


środa, 8 lipca 2015

Bawełniana czapka na chrzest

- Aga zrobisz?
(Hmm, mało czasu, brak włóczki... )
- Jasne, że zrobię :-)

W takich oto okolicznościach powstała czapka z daszkiem dla Miłoszka.


Czapkę wykonałam półsłupkami reliefowymi dzięki temu nadaje się idealnie na lato, a jednocześnie nie jest zbyt ażurowa.


Bawełniane  nakrycie głowy szydełkowałam dla niespełna rocznego chłopczyka, więc ma niewielkie nauszniki i subtelny daszek. Całość wykończyłam oczkami rakowymi, które w przypadku robótek z bawełny merceryzowanej pasują idealnie, oczywiście moim subiektywnym zdaniem.


Nie dysponuję już taką malutką główką do przymiarek, więc baloniki służyły mi za manekiny. Nie muszę zaznaczać, że było ich wiele ponieważ dzieciaczki co chwilę któregoś mi podkradały :-P
A do kompletu, z resztek włóczki zrobiłam... ciii.... o tym w kolejnym poście ;-P

niedziela, 8 marca 2015

Nie całkiem szara myszka ;-)

Zgodnie z zamówieniem Agi z Torbolandii wydziergałam dla jej córeczki wiosenny komplecik.


Taka mała uśmiechnięta myszka :-)


Czapka miała być szara z różowymi dodatkami, w trakcie szydełkowania dodałam jeszcze odrobinę bieli, która rozjaśniła całość i pięknie kontrastuje z intensywnym różem i stonowaną szarością.
Podczas naszej ostatniej wycieczki nad morze kupiłam śliczne guziczki idealne na oczy, niestety w pasmanterii były ostatnie 3 sztuki, więc jeśli komuś, gdzieś wpadną takie perełki w oko to dajcie mi znać.


Oczywiście moja Amelka zdecydowała, że to będzie jej czapka, więc musiałam negocjować i tłumaczyć, że przecież ona już ma wiosenną czapeczkę Stellę ;-)
Do kompletu ażurowy szalik z myszowatymi akcentami.



Coś mi się wydaje, że mój synek w przyszłości nie daruje mi tego, że testowałam na nim moje szydełkowe twory dla dziewczynek, hi hi hi ;-)
A tak na marginesie, myszka na początku miała mieć duże białe oczy, ale jakoś nie do końca mi one pasowały... tylko, że teraz, porównując zdjęcia już sama nie wiem, a może lepiej wyglądała pierwsza wersja?

 

No nic, może następna myszka będzie miała wielkie oczy :-P
Mam ogromną nadzieję, że Nadii się spodoba.


czwartek, 29 stycznia 2015

Zimowa sowa :-)

Czapka sowa już gotowa :-)


Piękny jesienny krajobraz zmobilizował mnie do skończenia naszej nowej, fioletowej czapeczki. Dzięki wykończeniu z włóczki YarnArt Happy, mój ostatni projekcik wygląda jakby ciągle był oprószony śniegiem :-)


A najważniejsze, że Amelka strasznie lubi swoją nową czapkę, a najbardziej podobają jej się kudłate warkocze.


Kiedy zakłada czapkę i przegląda się w lustrze śpiewa do siebie: "włochata dzidzia, włochata dzidzia" ;-) 


Już się zabrałam za komin do kompletu, który będzie zrobiony na drutach :-) Mam tylko nadzieję, że nie będę go pruła tyle razy co poprzedni, grrr.


Włóczka YarnArt Happy jest po prostu boska, polecam każdej szydełko- maniaczce. Ja już wymyśliłam sobie zimowe czapki na następny sezon, hihihi ;-)

niedziela, 25 stycznia 2015

"Przyszła zima biała...

...śniegu nasypała!" W końcu moja córcia wyśpiewała sobie biały krajobraz :-)
A mnie udało się wydziergać kolejną zimową czapeczkę. Na razie prezentuję wersję podstawową, która jak widać już została przytulona przez Amelkę ;-)


Tym razem pokusiłam się o szydełkowanie z zupełnie nieznanych mi wcześniej tureckich włóczek Baby Wool marki Alize. Co o nich sądzę? Na początku pracowało mi się z nimi dziwnie- szydełko 2,5, cieńsza nitka, zupełnie inna w dotyku, jakoś nie mogłam się przekonać. Jednak z każdym okrążeniem okazywało się, że włóczka jest bardzo przyjemna, milutka, miękka i ma piękny delikatny połysk. Natomiast puchate wykończenie to rewelacyjna przędza YarnArt Happy, w której się zakochałam ;-)


A  docelowo fioletowo- niebieska czapka będzie miała oczka oraz uszka i powstanie z niej mały, śmieszny zwierz :-)

ps. Mam nadzieję, że moje chorowitki po świetnym zimowym spacerze nie rozłożą się na całego... oby.